Spływ po Bugu - było super :)
Dodane przez majtek dnia Lipiec 26 2009 21:09:00


Dwie godziny temu wróciliśmy ze spływu kajakowego po Bugu. Drugi dzień był zdecydowanie trudniejszy niż pierwszy a to za sprawą wietrznej i deszczowej pogody.

W sumie w dwa dni przebyliśmy trasę z Niemirowa do Drohiczyna liczącą prawie 80 km!




Rozszerzona zawartość newsa
Dwie godziny temu wróciliśmy ze spływu kajakowego po Bugu. Drugi dzień był zdecydowanie trudniejszy niż pierwszy a to za sprawą wietrznej i deszczowej pogody.

W sumie w dwa dni przebyliśmy trasę z Niemirowa do Drohiczyna liczącą prawie 80 km!

Pierwszy dzień rozpoczął się o 8.30 kiedy wyruszyliśmy z Mierzwic busami firmy kaylon.pl. Po godzinie byliśmy już w Niemirowie, gdzie kajaki zostały wyładowane.

Przyszło nam jeszcze poczekać trochę czasu na kolejnego busa z Tomkiem i jego ekipą, ale i ten czas nie został zmarnowany ;). Część z nas udała się na poszukiwanie sklepu, by przygotować zapasy na długą drogę. Sklep został znaleziony, a dodatkowo po drodze spotkaliśmy człowieka z kosą, który twierdził, że nigdy nie wiadomo kiedy to narzędzie może się przydać ;)

Być może kosa bardzo przydałaby się pół godziny później, do przecięcia liny od promu. Ta lina bowiem sprawiła uczestnikom dużo kłopotów. Bardzo utrudniła start większości kajaków, a jeden w którym podróżowały Gosia i Ania wywróciła. Jednak poza tym start przebiegł bez problemów i ruszyliśmy w drogę. Pogoda była bardzo ładna, zero deszczu i sporo słońca. Pierwszy postój zrobiliśmy na plaży w Borsukach.

Po kilku godzinach spływania dotarliśmy do Serpelic. Tam część ekipy zjadła zupkę, część schabowego, inni litr lodów a jeszcze inni popłynęli rozpalać ognisko kawałeczek dalej. Około 18 dotarliśmy do Fronołowa, tu trzeba było jeszcze przenieść kajaki na działkę Grzecha, by bezpiecznie zaparkować je na noc, co po całym dniu w kajaku wydawało się zadaniem nie do wykonania :)

Po odpoczynku spotkaliśmy się w sklepie, gdzie przy granacikach podzielić się wrażeniami. Zasiedzieliśmy się aż do zamknięcia sklepu ;)

Drugi dzień przywitał nas padającym deszczem. To on spowodował, że zamiast o planowanej 9 wyruszyliśmy w południe. Niestety niektórzy przestraszyli się pogody i zrezygnowali z drugiego dnia spływu. Z tego powodu kilka osób musiało samemu płynąc w dwuosobowych kajakach, a obydwa canoe zostały we Fronołowie.

Na szczęście deszcz przestał już padać. Nie przestało jednak wiać, dlatego by płynąc trzeba było wiosłować znacznie mocnej niż dzień wcześniej. Kolejny deszcz spotkał nas dopiero na lądzie, gdy dotarliśmy już do Drohiczyna i zmęczeni czekaliśmy na busy, które miały zabrać nas do Fronołowa.

Dystans który pokonaliśmy w dwa dni wzbudził respekt nawet u obsługi z firmy kaylon.pl, która na co dzień obsługuje spływy w Polsce i za naszą wschodnią granicą. To pokazuje, że jesteśmy naprawdę mocną ekipą. Mam nadzieję, że już wkrótce spotkamy się na kolejnym spływie na Bugu lub innej równie ciekawej rzece.

to pisałem ja majtek :)

łubu dubu łubu dubu .... itd :)